-
Uroczystosci Niedzieli Palmowej rozpoczelismy procesja.
Przybylo okolo 2 tys. parafian, wiec tzw. High Mass odbyla sie na stadionie.
Msza byla pieknie przygotowana – no moze poza malymi wpadkami – chor zaczal spiewac alleluja ale po kilku sekundach spiew ucichl bo ludzie zaczeli sie smiac.
W sumie byla to piekna liturgia.Pozdrawiam z Lilongwe,
Bartek



-
W ostatnia sobote zabralem naszych ministrantow na przechadzke.
Wdrapalismy sie na szczyt wygaslego wulkanu – jakies 30 minut pieszo od Don Bosco Campus.
Na szczycie troche pospiewalismy, pojedlismy slodyczy i okolo 17 wrocilismy do domu.
Chlopcy byli bardzo zadowoleni – ja rowniez


-
…znaczy ze juz tak nie pada.
U mnie wszystko ok – dzieki Bogu ciagle jestem zdrowy.
Raz myslalem ze to malaria ale okna nie zamknalem na noc i musialo mnie przewiac
Polowa ministrantow chora ostatnio byla na malarie i nawet nasz aspirant, ale mnie nie rusza.
Ks. Piotr (Bambo Ufumu – proboszcz) – mowil ze od dwudziestu lat nie byl chory na malarie. Ja tez nie zamierzam – Absolutnie
W ostatnia srode sypalem popiolem, a w piatki mamy tradycyjna Droge Krzyzowa… w sumie klimat Wielkopostny.
W czerwcu wracam do Polski… ach zjadlbym tatara
Pozdrawiam serdecznie z Goracego Serca Afryki,
BartekTags: Afryka
-
Ciagle pada… tak moge okreslic pogode w Lilongwe.
A co u mnie? Rozpoczalem juz nauczanie w szkole – mam ponad 300 studentow, a najwieksza z grup to ponad 60 wiec zajecia odbywaja sie w auli szkolnej. Oczywiscie ucze Katechezy
Ostatnio padl mi komputer… z poczatkiem roku odmowil posluszenstwa… niestety najblizszy serwis jest w Europie wiec przez 6 miesiecy bedzie grzecznie lezal w szafie i czekal na powrot do ojczyzny.
Rozpoczelismy tez nowy projekt – mimo kryzysu finansowego na swiecie.
Budowa nowego budynku dla centrum mlodziezowego juz ruszyla i miejmy nadzieje ze z pomoca Boza i dobrodziejow dojdziemy do konca.
Ukonczone zostaly fundamenty i powoli rosna pierwsze sciany.Wszystkich ludzi dobrej woli prosimy o pomoc finansowa.
(w Chocianowie prosze skontaktowac sie z moimi rodzicami)Szerszy opis projektu znajduje sie w pliku tutaj
Pozdrawiam serdecznie,
Bartek
-
Cześć!
Na początku serdeczne pozdrowienia z Malawi.
Już prawie po świętach więc postanowiłem napisać kilka słów o tym co się u mnie działo.
W tradycji Malawijskiej nie ma jakotako kolacji wigilijnej, ale u nas ze względu na przewagę polaków i obecność wolontariuszek z Nkhotakota przygotowaliśmy tradycyjną polską wigilię.
Był barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, tradycyjny polski sos grzybowy (z polskich suszonych grzybów), życzenia, kolędy, prezenty, choinka, a wszystko w pięknym natroju świątecznym.
Była też Pasterka… co prawda o 18.00, ale była to jedna z najpiękniej przygotowanych Mszy świętych jakie dane mi było przeżyć w Afryce. Dekoracje, oprawa muzyczna i … chwilowy brak prądu sprawiły że atmosfera była naprawdę świąteczna. Na dziękczynienie oczywiście tańce – cały kościół tańczył w rytmach Bożo Narodzeniowo – Afrykańskich.
Kolędowanie skończyliśmy około 22.30
To chyba na tyle…
Pozdrawiam serdecznie,
Bartek
-
Radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzeniaoraz wielu szczęśliwych chwil i wszelkich łask Bożychw nadchodzącym Nowym Rokuwszystkim odwiedzającym blog życzy
Bartek
-
Na początkek serdeczne pozdrowienia z Lilongwe.
Sporo się działo i zawsze gdy zabierałem się do pisania to coś innego mi wyskakiwało… ale już są wakacje więc przynajmniej wyskrobię kilka zdań.
Co u mnie? Wszystko OK.
Co tak wlaściwie robię? W tygodniu do obiadu jestem w szkole a potem w oratorium. W soboty mam zbiórkę z ministrantami, a w niedziele rano pomagam na parafi, a potem w oratorium. W sumie wszystko jest naprawdę dobrze.
Wspólnota do której należę to głównie polacy, ale jest też jeden koreańczyk i jeden hindus. Dobrze, że językiem. którego używamy na codzień jest angielski, przynajmniej co nieco rozumiem.
W szkole pomagam przy projekcie komputerowym, a od stycznia będę uczył… ale nie wiem jeszcze czy informatyki czy religi
. Oczywiście w szkole mówimy po angielsku.Oratorium to inna sprawa… tutaj tylko kilka osób mówi po angielsku, a cała reszta w chichiewa… w którym to potrafię się przywitać i powiedzieć „dzisiaj nie będzie cukierków – przyjdźcie jutro”… powoli się uczę choć jest to trochę skomplikowane.
Na zbiórkach z ministrantami mówię po angielsku, a jeden z nich tłumaczy na chichiewa. Przyznam. że obawiałem się prowadzić grupę ministrantów, ale po miesiącu widzę, że nie było czego. Chłopcy są bardzo otwarci i świetnie zorganizowani. Z początku na liście miałem 111 chłopaków, ale wielu z nich miało zaległy egzamin (część nie przyszła na poprawkę) i nie dostarczyli świadectwa chrztu więc od dwóch tygodni na liście jest 43 najlepszych. To i tak dużo więcej niż potrzeba. W niedzielę są trzy msze święte, a w tygodniu tylko 5. W sumie bardzo dobra grupa.
W poniedziałki uczestniczę w spotkaniach klubu różańcowego. Coś co mi się bardzo tutaj podoba to, że młodzież nie boi się modlić i wyrażać tego w co tak naprawdę wierzą. W naszej dzielnicy jest może z 30 różnych kościołów czy sekt, ale wiara jest tym co tych ludzi naprawdę pociąga.
Różnice kulturowe są duże i nie polecałbym białym dziewczynam brać czarnych chłopaków… bo to właściwie one musiałyby nosić za nimi zakupy , a nie odwrotnie, ale nie tylko dlatego…
…a o tym następnym razem.
Pozdrawiam z Lilongwe,
Bartek
Search
Najnowsze wpisy
- I juz w Polsce
- Wigilia Paschalna w Lilongwe
- Juz jutro Wielkanoc!
- Niedziela Palmowa
- Chawama, Lusaka, Zambia
- Przechadzka „wiosenna”
- Pora deszczowa powoli mija…
- Klimat zabojczy, praca mordercza ;)
- Boże Narodzenie w Malawi
- Boże Narodzenie 2008
- Don Bosco Lilongwe!!!
- Kazembe, Kasisi, Lilongwe cd.
- Kazembe, Lusaka, Lilongwe
- Pozdrowienia z Chingoli
- Tydzień wakacji więcej!





