Już dwa tygodnie jestem w Lilongwe, ale dopiero dzisiaj znalazłem trochę spokoju żeby napisać kilka słów co robiłem przez ostatni miesiąc…
Z Chingoli wyjechaliśmy o 5.00. Po drodze przez Kongo (jakieś 70km) wstąpiliśmy do Mansy na obiad, a potem dalej w drogę… Do Kazembe dojechaliśmy około 15.00. Trochę zmęczeni, ale szczęśliwi.
Następnego dnia odbywały się uroczystości 25 lecia salezjanów w Kazembe. Była uroczysta Eucharystia w języku Chi Bemba (czyli jakieś 3h pełne śpiewu i tańców), a potem obiad razem z parafianami i spotkanie braterskie. Nocleg mieliśmy w Lufubu. Następnego dnia wyruszyliśmy do Lusaki (poniedziałek).
Droga do Lusaki była dość długa ale po 10h szczęśliwie dotarliśmy do celu.
We wtorek 23 września pojechaliśmy do Kasisi na tygodniowe rekolekcje. Nauki głosił ks. Tresford Chiota. W sumie tydzień odpoczynku w ciszy i modlitewnej atmosferze.
Po rekolekcjach dwa dni spędziłem na Chawamie w Lusace, a potem razem z Fr. Alex Kim (koreańczyk) wyruszyliśmy w następną podróż, tym razem do Lilongwe.
Wstałem wcześnie rano (4.00), spakowałem się, zjadłem sokojnie śniadanie i o 5.00 ks. Leszek podrzucił nas na autobus z Lusaki do Chipata. Było ciasno, długo i przez tydzień miałem katar, bo mnie przewiało.
Podróż była dość męcząca. Z Chipata do granicy zawiozła nas znajoma siostra ks. Kima, a potem taksówką i busem do Lilongwe. Do celu dotarliśmy około 20.00.
…a w Lilongwe powoli uczę się pracy w szkole i kultury Malawi.
Największym zaskoczeniem było dla mnie w jaki sposób szkoła przywitała mnie i dwóch wolontariuszy z Austri. Było naprawdę ciekawie.
Trochę więcej napiszę o Malawi za tydzień.
Zapraszam do Galeri
Pozdrawiam,
Bartek





