• Na początkek serdeczne pozdrowienia z Lilongwe.

    Sporo się działo i zawsze gdy zabierałem się do pisania to coś innego mi wyskakiwało… ale już są wakacje więc przynajmniej wyskrobię kilka zdań.

    Co u mnie? Wszystko OK.

    Co tak wlaściwie robię? W tygodniu do obiadu jestem w szkole a potem w oratorium. W soboty mam zbiórkę z ministrantami, a w niedziele rano pomagam na parafi, a potem w oratorium. W sumie wszystko jest naprawdę dobrze.

    Wspólnota do której należę to głównie polacy, ale jest też jeden koreańczyk i jeden hindus. Dobrze, że językiem. którego używamy na codzień jest angielski, przynajmniej co nieco rozumiem.

    W szkole pomagam przy projekcie komputerowym, a od stycznia będę uczył… ale nie wiem jeszcze czy informatyki czy religi ;) . Oczywiście w szkole mówimy po angielsku.

    Oratorium to inna sprawa… tutaj tylko kilka osób mówi po angielsku, a cała reszta w chichiewa… w którym to potrafię się przywitać i powiedzieć „dzisiaj nie będzie cukierków – przyjdźcie jutro”… powoli się uczę choć jest to trochę skomplikowane.

    Na zbiórkach z ministrantami mówię po angielsku, a jeden z nich tłumaczy na chichiewa. Przyznam. że obawiałem się prowadzić grupę ministrantów, ale po miesiącu widzę, że nie było czego. Chłopcy są bardzo otwarci i świetnie zorganizowani. Z początku na liście miałem 111 chłopaków, ale wielu z nich miało zaległy egzamin (część nie przyszła na poprawkę) i nie dostarczyli świadectwa chrztu więc od dwóch tygodni na liście jest 43 najlepszych. To i tak dużo więcej niż potrzeba. W niedzielę są trzy msze święte, a w tygodniu tylko 5. W sumie bardzo dobra grupa.

    W poniedziałki uczestniczę w spotkaniach klubu różańcowego. Coś co mi się bardzo tutaj podoba to, że młodzież nie boi się modlić i wyrażać tego w co tak naprawdę wierzą. W naszej dzielnicy jest może z 30 różnych kościołów czy sekt, ale wiara jest tym co tych ludzi naprawdę pociąga.

    Różnice kulturowe są duże i nie polecałbym białym dziewczynam brać czarnych chłopaków… bo to właściwie one musiałyby nosić za nimi zakupy , a nie odwrotnie, ale nie tylko dlatego…

    …a o tym następnym razem.

    Pozdrawiam z Lilongwe,

    Bartek

  • Afryka 18.10.2008 No Comments

    Już dwa tygodnie jestem w Lilongwe, ale dopiero dzisiaj znalazłem trochę spokoju żeby napisać kilka słów co robiłem przez ostatni miesiąc…

    Z Chingoli wyjechaliśmy o 5.00. Po drodze przez Kongo (jakieś 70km) wstąpiliśmy do Mansy na obiad, a potem dalej w drogę… Do Kazembe dojechaliśmy około 15.00. Trochę zmęczeni, ale szczęśliwi.

    Następnego dnia odbywały się uroczystości 25 lecia salezjanów w Kazembe. Była uroczysta Eucharystia w języku Chi Bemba (czyli jakieś 3h pełne śpiewu i tańców), a potem obiad razem z parafianami i spotkanie braterskie. Nocleg mieliśmy w Lufubu. Następnego dnia wyruszyliśmy do Lusaki (poniedziałek).

    Droga do Lusaki była dość długa ale po 10h szczęśliwie dotarliśmy do celu.

    We wtorek 23 września pojechaliśmy do Kasisi na tygodniowe rekolekcje. Nauki głosił ks. Tresford Chiota. W sumie tydzień odpoczynku w ciszy i modlitewnej atmosferze.

    Po rekolekcjach dwa dni spędziłem na Chawamie w Lusace, a potem razem z Fr. Alex Kim (koreańczyk) wyruszyliśmy w następną podróż, tym razem do Lilongwe.

    Wstałem wcześnie rano (4.00), spakowałem się, zjadłem sokojnie śniadanie i o 5.00 ks. Leszek podrzucił nas na autobus z Lusaki do Chipata. Było ciasno, długo i przez tydzień miałem katar, bo mnie przewiało.
    Podróż była dość męcząca. Z Chipata do granicy zawiozła nas znajoma siostra ks. Kima, a potem taksówką i busem do Lilongwe. Do celu dotarliśmy około 20.00.

    …a w Lilongwe powoli uczę się pracy w szkole i kultury Malawi.

    Największym zaskoczeniem było dla mnie w jaki sposób szkoła przywitała mnie i dwóch wolontariuszy z Austri. Było naprawdę ciekawie.

    Trochę więcej napiszę o Malawi za tydzień.

    Zapraszam do Galeri

    Pozdrawiam,

    Bartek

  • Afryka 20.09.2008 2 Comments

    Cześć!

    Dzisiaj po śniadaniu wyruszamy w podróż do Kazembe i w sumie dzisiaj też rozpoczyna się moja podróż do nowego miejsca Asystencji jakim jest Lilongwe.

    Będziemy tam uczestniczyć (jadę z Br. Andrzejem i ks. Mariuszem) w uroczystościach 25-cio lecia Salezjanów w Kazembe.

    Potem w poniedziałek jedziemy do Lusaki na rekolekcje – czyli tydzień bez komputera, za to z dużą ilością modlitwy.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

    Bartek

     

    p.s. Zamieszczam filmik z Jubilee Song

  • Czesc!
    Na poczatku serdeczne pozdowienia z Zambii.

    W Don Bosco Technical College w Chingoli rozpoczynamy ostatni semestr nauki (system 3x (3 miesiace nauki i miesiac wakacji)).

    Studenci IT (dzial komputerowy) przygotowuja sie do egazminow w polowie wrzesnia, a reszta szkoly w pazdzierniku i listopadzie(Metalurgia, Krawiectwo, Stolarstwo, Rolnictwo). W sumie dla wszytkich bedzie to goracy okres… ze wzgledu na egazaminy i temperature, ktora idzie w gore. Skonczyla sie pora sucha i zimna, a zaczela sucha i goraca. Deszcze pojawia sie pewnie pod koniec pazdziernika.

    W Chingoli bede do polowy wrzesnia, a potem rekolekcje w Harare (Zimbabwe) i podroz do nowego miejsca pracy – Lilongwe (Malawi). Bede tam do wrzesnia 2009 (prawdopodobnie).

    Pozdrawiam serdecznie,
    kl. Bartosz Kulczyk

    p.s. Razem z dzieciakami z Oratorium nagralismy film…

  • Tylko w Zambii.

    Tak się stało niestety, że prezydent Levi Mwanawasa odszedł do Pana i w ramach żałoby narodowej szkoły zostaną otwarte z tygodniowym opóźnieniem.

    W kraju jest w miarę spokojnie choć mówi się, że chińczycy zwijają interes, a hindusi też są niepewni. Podobno nowy „prawdopodobny” prezydent jest zdecydowanym przeciwnikiem napływu ludności z Chin. Wartość dolara pójdzie w górę… zobaczymy jak to się odbije na rynku. Ogólnie jest OK.

    Skończył się też COLD SIZON (zimny sezon) więc temperatura skoczyła w góre i już w polarku na modlitwy rano nie idę za to w dzień to mogę zapomnieć o grze w piłkę na zewnątrz.

    Pozdrawiam serdecznie z Zambi,
    Bartek

  • Jak widzicie powoli przenoszę zawartość starej strony w nowe miejsce.
    Zostały jeszcze do poprawienia galerie i podstrony.
    Mam nadzieję, że do niedzieli uda mi się to skończyć.

    Pozdrawiam

  • Ogólne 13.06.2008 1 Comment

    Z ciekawości wpisał w wyszukiwarce swoje imię i nazwisko i pokazało się mnóstwo stron z którymi nie mam nic wspólnego. Dopisałem „zambia” i znalazłem siebie na 4 stronach: mój blog, salezjanie zambia, ośrodek misyjny w warszawie i nasza-klasa. W sumie całkiem nieźle. I jak tu nie lubić google…

  • Od pewnego czasu zauważyłem, że z językiem angielskim idzie mi coraz lepiej. Najdziwniejszy okres był gdy zaczynałem myśleć w obcym języku i czasami brakowało słów. Teraz bez wiekszych problemów mogę się posługiwać językiem angielskim, za to z polskim zaczynają się schody. Zauważyłem, że robię coraz więcej błędów ortograficznych i stylistycznych. Porażka – chyba muszę znowu zacząć czytać książki w j. polskim.

    Dzisiaj prowadziłem lekcje z informatyki. 3h gadania w języku angielskim. Desktop Publishing vs Electronic Layout. Nawet fajnie mi to wyszło.

    Pozdrawiam,
    Bartek
    *********************

    Gdy rozpoczynałem prace nad blogiem jednym z założeń był prosty język, więc proszę nie miejcie mi za złe braków w literackim języku polskim na tej stronie.

  • Po tygodniu, gdy nie było problemów z prądem nastała ciemność. Dobrze, że udało się trochę naładować laptopa, a nowe baterie do modemu satelitarnego działają znakomicie i mogę wysłać ten news.

    A tak co u mnie… niestety nie uczestniczyłem w uroczystościach zamążwyjścia mojej kuzynki Magdy. Życzenia wysłałem wcześniej… oczywiście w wersji wideo.

    Weekend spędziłem dość normalnie. To nowość bo zazwyczaj to w weekend jestem pracocholikiem, ale tym razem udało mi się wypocząć. Razem ze współbraćmi oglądneliśmy też kilka odcinków serialu „Heroes” – polecam.

    W weekend było ciepło, za to dzisiaj jak w lodówce.
    Dobrze że wziąłem polara ze sobą.

    Pozdrawiam,
    Bartek